• Wpisów: 534
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 354 dni temu, 20:09
  • Licznik odwiedzin: 47 020 / 1155 dni
 
wiolakoniara
 
Hejka
Niestety już wakacje dobiegają końca z czego oczywiście wszyscy się niezmiernie "cieszymy".
W tym roku wyjechałam, jak zwykle do rodziny w góry.
Tym razem też na tygodniową półkolonię jeździecką do Stadniny Jowisz. Wakacje w końskim siodle to najlepsza opcja na spędzenie wakacji:)Więc byłam mega szczęśliwa, gdy się dowiedziałam o niej. Musiałam wstawać rano, ale czego się nie robi dla swojej pasji;) Mogliśmy zajmować się końmi i na nich jeździć-cóż więcej potrzeba do szczęścia? Codziennie była godzina jazdy, a potem czas wolny.
Pierwszy dzień- jak zawsze byłam cała zestresowana, bo wcześniej tam nigdy nie byłam. Obozowicze byli co prawda ode mnie młodsi, ale za to wolontariusze w moim wieku. Jednak jazda wyszła całkiem nieźle, mówili, że dobrze anglezuję( lekkie jakby unoszenie się i opadanie w rytm konia). W pierwszy dzień troche nudy były, ale później się zintegrowaliśmy i było ciekawiej. Jeździłam na koniu imieniem Kolt.
Pewnego dnia Kolt spłoszył się deszczu, który zaczynał padać i kawałek mnie poniósł galopem.
Ostatniego dnia jeździliśmy na oklep(bez siodła). Wszyscy stępem, choć inni mieli duże większe doświadczenie ode mnie, ale jak to z moim szczęściem bywa, musiało się coś zepsuć. Mój brat(który był na niej razem ze mną) jechał koło mnie, bo konia nie umiał zatrzymać, a konie muszą jeździć w zastępie, czyli jakby jeden za drugim, ponieważ mają w genach chęć wyprzedzania się nawzajem i zaczęły się ścigać. Przynajmniej mój. Nie mam pojęcia dlaczego, ale zrobiłam coś głupiego(taki odruch ochronny, czy cuś xd) i sama zrzuciłam się z konia.Nie spadłam.Przytrzymałam się płotka i ześlizgnęłam się z konia.Teraz jak na tym się zastanawiam, myślę, że może dałabym rady go jakoś ogarnąć, ale mam mieszane uczucia, bo potem przegalopował przez środek ujeżdżalni z kępą trawy w pysku. Nwm, czy bym się utrzymałam na galopującym koniu na oklep jeszcze z tym moim słabym doświadczeniem.Kolega musiał mnie wylążować po moim wypadku xd Na zakończenie przejechaliśmy się bryczką po mieście. Poza tym bawiliśmy się w kupie siana i w chowanego, a ja schowałam się do pustego boksu i nikt by mnie nie znalazł, gdyby nie mój brat. Ostatni raz poszłam już na jazdę w sobotę, po półkolonii. Tym razem miałam lekcję na innym koniu, który okazał się dużo lepszy od poprzedniego. Strzałka(bo tka się nazywał ten koń) była kilka lat młodsza, a więc i szybsza.Tamten była bardziej leniwy i było trzeba go cały czas pilnować, żeby nie zwalniał tempa. Ta klacz miała szybkie tempo, co jak dla mnie było idealne.Czułam ten wiatr we włosach:)
Półkolonia była w górach, ale cudownie byłoby muc przegalopować się brzegiem morza<3
oboz-konny-2012-w-stajni-pestka.jpg

Tu link do strony stadniny:
www.stadninajowisz.pl/index.html

Nie możesz dodać komentarza.